Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Morskie Oko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Morskie Oko. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 lipca 2014

Dramat koni z Tatrzańskiego Parku Narodowego

Ile jeszcze koni ma cierpieć w drodze do Morskiego Oka?! Dlaczego pieniądze są ważniejsze od ich zdrowia i życia!?! Jak władze parku narodowego mogą na to pozwalać!?! Chronią tylko "swoje" kozice, niedźwiedzie i wilki, a konie mają gdzieś, bo przywożą im pieniądze "turystów"!?!

fot. Marek Rabiasz


W niedzielę 20 lipca po raz kolejny przewrócił się koń, który najprawdopodobniej nie wytrzymał tempa biegu - nie od dziś wiadomo, że fiakrzy poganiają konie, aby te biegły kłusem, gdyż tym sposobem udaje się wozakom zrobić o kilka kursów więcej. Tym razem konie biegły w dół, co wcale nie jest dla nich mniej męczące niż w górę. Dodatkowo na niekorzyść zwierząt wpływa wysoka temperatura.

Według relacji świadka wędrującego w górę, pana Marka Rabiasza koń "Wyglądał jakby się dusił się, bo łańcuch od chomąta zaplątał się w dyszel." Niedzielni pseudoturyści jadący wozem zsiedli z niego i zaczęli przytrzymywać wóz, aby przestał się on staczać w dół. Czyżby doszło do awarii hamulców? Oswobodzono też konia, który po jakimś czasie wstał.
Oczywiście według fiakrów nic się nie stało, koń się zwyczajnie potknął i przewrócił.
Prezes Stowarzyszenia Fiakrów Stanisław Chowaniec powiedział, że "Ma otarte kolana, ale poza tym nic mu nie jest. Dojechał na dół ." Jaki jest naprawdę stan zdrowia konia może jednak ocenić jedynie lekarz weterynarii. I czy panu Chowańcowi na pewno chodziło o kolana? Jeśli koń upadł na przednie nogi, to na pewno ma otarte nadgarstki a nie kolana.
Tatrzański Park Narodowy jak na razie nie ma zamiaru komentować tego zdarzenia, zażądał wyjaśnień od fiakrów.
Zdjęcie leżącego konia zrobił pan Marek Rabiasza, a oto słowa którymi je podpisał na facebooku:

"W pogoni za dudkami w tym upale nie każdy wytrzymuje. Co z tego, że wozacy muszą m.in. przestrzegać liczby przewożonych osób na jednym wozie, sokoro przy odpowiedniej prędkości to nawet z jednym turystą można zagonić konia. A wozacy speszą się, bo rzadko zdarza się aby turyści czekali na Palenicy na bryczkę a nie Fiakrzy na turystów. 
 Udostępnijcie to, może Ci wszyscy co wożą swoje szanowne 4 litery następnym razem się zastanowią czy nie lepiej iść spacerem ."
Jesteśmy głęboko wstrząśnięci postawą parku i ciemnotą ludzi, którzy nie widzą nic złego w tak okrutnym wykorzystywaniu koni do nadmiernej pracy. Wielokrotnie poruszaliśmy ten temat na naszych stronach i apelowaliśmy o podpisywanie petycji w sprawie zakazu transportu konnego do Morskiego Oka, niestety dramat koni w dalszym ciągu trwa. 
Jak widać w Polsce bardzo trudno tzw. zwykłym ludziom zrobić z tym porządek, chyba musi do akcji dołączyć jakiś celebryta, może wtedy władze parku i Zakopanego oraz korzystający z transportu "niedzielni turyści" zmienią zdanie.

sobota, 10 sierpnia 2013

Oświadczenie TPN-u

Wczoraj na stronie Tatrzańskiego Parku Narodowego pojawiło się oświadczenie w sprawie transportu konnego na trasie wiodącej do Morskiego Oka.

Po zapoznaniu się z jego treścią doszliśmy do wniosku, że władze parku przestały być godne sprawowania funkcji, które z definicji mają służyć naturze, a więc także zwierzętom.
Według nas treść oświadczenia jest skandaliczna i nie przystająca w żaden sposób do roli parku narodowego. Postawa TPN jest zatrważająca i tworząca fatalny obraz ochrony przyrody w Polsce.
Nie zgadzamy się z tym i niniejszym protestujemy przeciwko takim postawom. Nigdzie nie może być mowy o dręczeniu zwierząt, ale kiedy ma ono miejsce w parku narodowym, to jest to już zjawisko wyjątkowo szkodliwe społecznie.
Przekaz jaki w ten sposób wysłany został do ludzi będzie miał opłakane skutki i to już w najbliższej przyszłości. Skoro bowiem na terenie parku narodowego można tak źle obchodzić się ze zwierzętami, to jak wolno postępować gdzie indziej?

Ponadto park pokazał, że największą wartością na jego terenie jest pieniądz, a nie ochrona przyrody. I to jest kolejna przerażająca konstatacja wyniesiona z tej sprawy.

Reasumując: oświadczenie jest faktem haniebnym, totalnym skandalem i ostateczną kompromitacją władz TPN. Proponujemy rozpisanie petycji o odwołanie owych władz i skierowanie jej do odpowiedniego ministra, premiera, marszałka sejmu i senatu oraz prezydenta.

Należałoby również zintensyfikować akcje obrońców praw zwierząt i uczynić je bardziej brutalnymi. Co proponowaliśmy już mniej więcej rok temu Jak widać podnoszenie tematu w mediach i rozdawanie ulotek nie jest w stanie zrobić żadnego wrażenia na władzach parku.
Najwyższy czas skończyć z przekonaniem, że w TPN rządzą przyzwoici ludzie.

Zachęcamy Was również do skomentowania na facebookowym profilu TPN tego skandalicznego oświadczenia.
Nie możemy pozostać obojętni na krzywdę zwierząt!


niedziela, 28 lipca 2013

Turyści, a konie z Morskiego Oka

W Zakopanem od wczoraj trwa akcja rozdawania ulotek turystom, które mają im uświadomić, że fasiągi są zabójcze dla koni. Akcja trwa, czekamy na pierwsze relacje od ludzi w Zakopcu.

No cóż najwyższy czas powiedzieć coś na temat owych turystów, a raczej "turystów". Szewska pasja nas dopada, kiedy wielu ludziom trzeba ciągle tłumaczyć, że to jest praca ponad końskie siły, że dla ich wygody i wątpliwej przyjemności konie muszą znosić ogromne cierpienia. Do diabła z ludźmi, którzy sami nie są zdolni tego zauważyć.

Bycie dobrym człowiekiem to nie jest wielka sztuka. Wystarczy mieć wzgląd na świat nas otaczający. Wystarczy czuć, współczuć i myśleć. Nie jesteśmy pępkiem świata, ale zaledwie jego drobną cząstką. Zachowujmy się zatem odpowiednio.
Życie wszystkich żywych organizmów jest tak samo istotne jak ludzkie. Świat bez wielu niewidocznych gołym okiem organizmów obyć się nie może, za to bez człowieka poradzi sobie doskonale. Nie jest zatem prawdą, że wszystko w przyrodzie istnieje tylko dla człowieka. Tak jak wielu sądzi.

Ci, którzy wożą dupska fasiagami, którzy czynią to mimo wielu głosów uświadamiających im, że to napędzanie nieetycznych postaw, są niewarci miana człowieka. Właśnie tak. Człowieczeństwo to coś co powinno zobowiązywać do etycznej postawy. Do szacunku dla otaczającego nas świata. Do zdolności zachwycenia się tym światem. Ci, którzy tego nie czują, nie widzą, nie są godni miana człowieka. To prymitywne jednostki, niczym nie przewyższające najprostsze ziemskie organizmy. Nażreć się, rozmnożyć, zabawić. To wszystko do czego są zdolne.

Mamy nadzieję, że do kilku zakutych łbów coś dotrze dzięki ulotkowej akcji. Optymistycznie, oczywiście, zakładając, że do tych tępych rozumów w ogóle dotrzeć coś może.     

wtorek, 23 lipca 2013

Konie z Morskiego Oka - ciąg dalszy walki o ich życie

27 lipca w sobotę odbędzie się w Zakopanem bardzo ważna i niezmiernie potrzebna akcja rozdawania ulotek. Ma ona na celu uświadomienie turystów korzystających z transportu konnego do Morskiego Oka, że konie pracują tam ponad swoje siły i w konsekwencji po około roku trafiają do rzeźni.

Koń Jordek, który umarł z przemęczenia na trasie do Morskiego Oka/fot. facebook

Wiadomo, że nie uda się przekonać wszystkich ludzi, iż konie bardzo cierpią, ale trzeba próbować i mieć ciągle nadzieję, że możemy odmienić ich los.

Aby akcja przyniosła wymierny skutek wciąż potrzebni są wolontariusze, którzy pomogą rozdawać ulotki. Każda osoba chętna do wzięcia udziału w akcji uświadamiającej może potwierdzić swój przyjazd dołączając do wydarzenia na facebooku: https://www.facebook.com/events/372635112858338/

Zachęcamy również wszystkich do podpisania petycji dotyczącej wprowadzenia zakazu transportu konnego do Morskiego Oka: http://www.petycje.pl/petycjePodglad.php?petycjeid=9465

piątek, 7 czerwca 2013

TPN - przestępcą

Niestety taka jest prawda i są na to absolutne dowody.
Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Zakopanem, instytucja od wielu lat walcząca ze znęcaniem się nad końmi pracującymi na trasie do Morskiego Oka, otrzymała 5 czerwca niepodważalne dowody ciągłego i wieloletniego popełniania przestępstwa na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Otóż tego dnia opublikowano wyniki dwóch niezależnych ekspertyz dotyczących obciążeń w jakich pracują konie ciągnące fasiągi do Morskiego Oka. Jasno wynika z nich, że konie obciążane są od 1,5 do 1,7 dopuszczalnej normy, a na najbardziej stromych odcinkach trasy do nawet 2,9. Zatem łamane jest tam prawo, bowiem zmuszanie konia do takiej pracy jest w świetle prawa znęcaniem się nad zwierzętami. Jest więc przestępstwem.

Odpowiedzialnymi za ten proceder są zarówno fiakrzy prowadzący zaprzęgi jak i TPN, będący organizatorem przestępczej działalności. Mało tego, osoby korzystające z przestępstwa, czyli pasażerowie, także mogą w tej sytuacji spodziewać się zarzutów z racji współudziału w przestępstwie.

środa, 10 października 2012

Demonstracja

Pisaliśmy kilkukrotnie o koniach z Morskiego Oka. Wielokrotnie zabieraliśmy głos na ten temat na forach internetowych. Wielu ludzi, podobnie jak my, jest przeciwnikami pracy koni na drodze do Morskiego Oka. Wielu ludzi w rozmaity sposób okazuje swój sprzeciw dla tej chorej sytuacji jaka ma miejsce na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego.
Konie są obarczane zbyt ciężką pracą. Pracą wyniszczającą ich organizmy. Powodującą ich niezdolność do dalszej nawet po jednym, czy dwóch sezonach na tej trasie. A w efekcie sprzedaż zamęczonych koni do rzeźni. Niezależnie od wieku. Te konie nie mają prawa do emerytury, ani godnego życia! Nie maja nawet prawa do godnej śmierci. Pracują ciężko dla ludzi, a następnie trafiają do transportów śmierci. Taki los zgotował im człowiek.
My, ludzie wrażliwi i myślący nie zgadzamy się na to.

TPN, na skutek działań obrońców zwierząt, wprowadził wymagania dla koni i woźniców. Określają one różne aspekty pracy zaprzęgów. Prawie żadne z nich nie są przestrzegane. Żaden z fiakrów nie poniósł jak dotąd odpowiedzialności za niestosowanie się do przepisów. Wreszcie, na miejscu zmian i postoju koni, nie istnieją odpowiednie warunki dla tych zwierząt.

TPN zasłania się własnym regulaminem i wprowadzonymi przepisami. Twierdzi, że koniom nic złego się nie dzieje. Fiakrzy w ogóle nie widzą problemu. Zatem pozostaje tylko i wyłącznie przemówić do rozsądku ludzi korzystających z zaprzęgów.
Dlatego pragniemy zorganizować manifestację na tej trasie. Zapraszamy do udziału w niej wszystkich, którym los zwierząt leży na sercu. Musimy tam wyjść i powiedzieć ludziom, że korzystanie z usług fiakrów powoduje cierpienie koni. Musimy o tym mówić tam na miejscu, do konkretnych ludzi. Będziemy do nich podchodzić, kiedy czekać będą na swoją kolej na dole i u góry trasy. Będziemy rozmawiać z ludźmi na samej trasie idąc obok fasiągów, na najbardziej stromych odcinkach, gdzie konie pracują najmocniej. Tam gdzie można iść w tempie zaprzęgu.
Będziemy rozdawać ulotki z informacjami o pracy tych koni. Chcemy wierzyć, że przynajmniej część ludzi zrozumie jaką krzywdę robi koniom, dając niegodziwy zarobek ich właścicielom.
Jeśli nie zrozumie nikt wtedy trzeba będzie zmienić metody działania.

Póki co mamy nadzieję, że wystarczy rozmowa.
Potrzebujemy do niej współdziałania wszystkich ludzi, którym los zwierząt nie jest obojętny. Stowarzyszeń, fundacji i pojedynczych osób nie będących członkami żadnych takich organizacji, a mających podobne przekonania. Im będzie nas więcej tym lepiej.

Mamy sporo czasu na taką akcję, bowiem uważamy, że należy przeprowadzić ją w szczycie sezonu turystycznego. Wtedy kiedy będzie tam jak najwięcej turystów, licząc na ich wsparcie. Akcja powinna rozwinąć się właśnie poprzez włączanie się do niej osób postronnych. Mogłaby wtedy przyjąć naprawdę wielkie rozmiary, a co za tym idzie zdobyć spory oddźwięk. Gdyby dzięki temu zainteresowały się sprawą media, to jej rezultat byłby jeszcze lepszy.

Reasumując poszukujemy chętnych do demonstracji przeciwko pracy koni na trasie do Morskiego Oka w którąś z lipcowych sobót. Zapraszamy do współpracy przy jej tworzeniu i udziału w nich wszystkich, o których pisaliśmy powyżej.

Zjednoczmy się we wspólnej sprawie, abyśmy mogli żyć w pięknym i przyjemnym kraju. Abyśmy mogli pojechać w polskie Tatry i napawać się ich pięknem, a nie być świadkami barbarzyństwa.
Sami tworzymy rzeczywistość i otaczający nas świat. Tylko sami możemy go uczynić lepszym. Nikt, jak widać, nie zrobi tego za nas.  

czwartek, 6 września 2012

Czy Polska jest krajem ludzi głupich?

W tym poście nie będzie miło, ani sympatycznie. Będzie dosłownie, bez owijania w bawełnę. Rzecz dotyczy oczywiście praw zwierząt i powodów ich łamania.
Do jego napisania skłoniły nas dwie sprawy - sytuacja koni z Morskiego Oka i towarzyszące jej okoliczności oraz bardzo podobna historia rozgrywająca się na krakowskim rynku.

Wiadomo, że jak jest popyt to jest i podaż. W konsekwencji na każde zboczenie znajdzie się klient tak samo jak dla każdego zboczeńca znajdzie się ktoś, kto za pieniądze umożliwi mu realizację swoich zachcianek.
W takich właśnie kategoriach postrzegamy wszelkie dręczenie zwierzat ku uciesze gawiedzi.
Wiadomo też, że "lud tępy" kupi wszystko co wystawione będzie na sprzedaż. A im więcej chętnych, tym mniej wątpliwości dotyczących etycznej strony danego faktu. Skoro zatem wielu ludzi korzysta z fasiągów, nie zwracając uwagi na los koni, to znaczy, ze wszystko jest w jak najlepszym porządku. Tak samo z końmi sterczącymi w pełnym słońcu i czekającymi na pasażerów, żeby zrobić z nimi rundkę po starym mieście.
Tak samo mają kury na fermach, świnie i krowy w chlewach i oborach. To tylko zwierzę! Ma ludziom służyć! Po to bóg je stworzył!
Przecież jest oczywistością, że zwierzę nie czuje, nie myśli. Ze zwierzęciem, dzięki temu można zrobić to co chcemy. Wszak "bierzcie ziemię i czyńcie ją sobie poddaną". I ludzie biorą. I czynią. Aż nadto czynią i biorą. Bez opamiętania, bez umiaru. Głupio i kompletnie bezmyślnie.

Kiedy w Krakowie ktoś próbuje coś zmienić, wymyśla że może niech konie w największe upały pracują popołudniu i krócej, to zaraz taki wozak płacze, że zarobek straci, że pójdzie na bezrobocie biedaczyna.
Inny, od koni z Morskiego Oka, bez ogródek mówi, że zmienia konie co sezon, bo po cholerę ma bydlaki przez zimę utrzymywać. Po sezonie konie do rzeźni, a przed sezonem zawsze kupi następne. Jak dobrze polatają w sezonie to się zwrócą a i czapka dudków jeszcze zostanie. Na jesieni do rzeźni i tak w kółko.
Czy zgadzamy się, aby tacy ludzie wozili turystów w najpiękniejszych i najbardziej znanych miejscach w Polsce? Czy zgadzamy się, aby tacy ludzie byli nas Polaków wizytówką? Aby na ich przykładzie świat wyrabiał sobie o nas opinię? NIE i jeszcze raz nie!!!

Czy, natomiast, ludzie korzystający z tych "atrakcji" to istoty myślące? Czy bezrefleksyjni głupcy? Dlaczego mimo zła, które widzą na własne oczy i o którym ciągle się mówi, wciąż znajdują się chętni na "przejażdżkę"? Odpowiedź jest prosta. Wielu ludzi to debile. Kompletni!
Tylko w sierpniu umarły dwa konie na trasie do morskiego Oka. Wczoraj jeden zasłabł, ale w końcu się podniósł. Pewnie niebawem trafi rzeźni. W lipcu i czerwcu było podobnie.  Czy podróż do Morskiego Oka jest warta śmierci tych pięknych zwierząt? Czy w porządku jest bawić się ich kosztem?

Fiakrzy to ludzie wyprani z uczuć i szacunku dla innych istot, innych ludzi także. Tak jak wszyscy, którzy fatalnie traktują zwierzęta. Nie od dziś miarą człowieczeństwa jest stopień współodczuwania, wrażliwość na los innych ludzi, czy zwierząt. Fiakrzy nie mają o tym pojęcia. Dla nich bogiem jest kasa. Oni nigdy nie zrozumieją zła jakie wyrządzają nie tylko zwierzętom ,ale także ludziom wrażliwym.

Postępowanie fiakrów jednak można zrozumieć, ot wiejski prymityw, który nie skończył szkoły, nie nauczył się jakiegoś zawodu, a czerpanie zysku z pracy zwierząt wyssał z mlekiem matki.
Ale co można powiedzieć o ich klientach? Ludzie dorośli, nierzadko wykształceni, pracujący na stanowiskach, potrafiący czytać i pisać. I co? Głupcy, tak samo prymitywni jak tamci! Inni tam lezą to też wsiądę. Wszyscy żrą niezdrowe pseudowędliny z barbarzyńsko zabijanych zwierząt, to i ja zjem.
Głupota jest najważniejszym czynnikiem wywołującym zło. Gdyby człowiek częściej się zastanawiał nad otaczającym go światem, to zła byłoby zdecydowanie mniej.
Jak się jednak okazuje dla wielu myślenie to zbyt skomplikowany proces. Może nawet bolesny. Przeczytać artykuł w gazecie, czy obejrzeć reportaż w tv i zrozumieć o co w nim chodziło to wysiłek niemożliwy do podjęcia. Lepiej siedzieć i tępo gapić się w ekran, albo ścianę, niż choć przez chwilę pomyśleć, co się narobiło.
Jadę w Tatry, korzystam z fasiągu, umiera koń. Moja wina. To przez moje zachcianki umarło i cierpiało zwierzę.
Tak samo wszędzie. Podejmujemy różne działania, a każde z nich wywołuje jakiś skutek. Nierzadko tragiczny.
Pomyślmy o tym póki jeszcze jest na to czas. Zanim pewnego dnia obudzimy się w świecie skolonizowanym przez plastikowe, człekopodobne stwory, wyprane z uczuć, pędzące jedynie ślepo ku zaspokojeniu własnych potrzeb.

Na koniec garść linków, z których warto skorzystać, a nawet puścić dalej w obieg.
http://www.facebook.com/RatujmyKonieZMorskiegoOka?ref=ts 
http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/650551,turysci-nie-chca-by-konie-sie-pocily-interwencja,id,t.html
http://www.dziennikpolski24.pl/pl/region/miasto-krakow/1230106-przerwijmy-meczarnie-dorozkarskich-koni.html,,0:pag:2#nav0

    

czwartek, 23 sierpnia 2012

Pseudoturyści

Wczoraj TOZ Zakopane podał na swoim facebookowym profilu informację o tłumach chętnych do "przejażdżki" nad Morskie Oko konnym zaprzęgiem. Czekali po kilka godzin w kolejce, aby ich "marzenie" się ziściło.
Wywołało to u nas pewną refleksję. Po pierwsze kim są ludzie, którzy mimo medialnego hałasu na ten temat, nie wyciągnęli żadnych wniosków z tej sytuacji? Jak to możliwe, że ktoś słysząc o nadmiernym eksploatowaniu koni na tej trasie, jedzie tam i sterczy w kolejce, aby swoim widzimisię przyłożyć się do tego procederu?
Jak to możliwe, że ludzie są tak tępi? A może nie słyszeli, nie widzieli? Wszak w naszym kraju tylko drobny odsetek obywateli cokolwiek czyta. Nie mówiąc już o zrozumieniu tekstu.

Fasiągi jeździły wczoraj bez przerwy. Na Włosienicy konie mogły odpocząć tylko tyle czasu ile zajmuje zmiana pasażerów. Zaraz szły w dół!

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Jest nadzieja dla koni?


W artykule Wprost o koniu, który przewrócił się na Włosienicy 19 czerwca 2012 i najprawdopodobniej trafił do rzeźni zaraz po tym, pojawia się po raz pierwszy wypowiedź pracownika TPN, w której Park mówi, że być może praca koni na trasie Palenica - Włosienica zostanie zakazana.

Jest to już duży postęp. Jednak do rzeczywistego zakazu jeszcze daleka droga. Znowu bowiem pojawiają się w tej samej wypowiedzi zdania o tradycji, o potrzebie utrzymania hodowli konia pociągowego na Podhalu i fakcie posiadania źródła utrzymania dla 60 rodzin.
W porządku, ludzie muszą z czegoś żyć, muszą pracować. Ale czy mają prawo zmuszać do nadzwyczajnego wysiłku zwierzęta tylko po to , aby napchać własne brzuchy? Czy współczesny świat nie daje innych możliwości? Czy skoro ktoś mieszka na wsi to do końca świata on i jego potomni muszą uprawiać rolę, czy hodować zwierzęta na rzeż, a ludzie z miasta pracować w fabrykach?
Świat daje wiele innych możliwości. Wystarczy się rozejrzeć. Dokształcać, czytać książki, poszerzać swą wiedzę. To nie jest takie trudne!

wtorek, 31 lipca 2012

Petycja w sprawie koni z Morskiego Oka

Znaleźliśmy przed chwilą link do petycji w sprawie wyeliminowania transportu konnego z drogi do Morskiego Oka.  My już ją podpisaliśmy. Prosimy o to Was wszystkich. Razem możemy coś zmienić!
http://www.petycje.pl/petycjePodglad.php?petycjeid=4278

Nie tylko o koniach z Morskiego Oka

Poprzedni tekst o koniach z Moka, dzięki naszym czytelnikom, trafił w różne miejsca w internecie. Pozwoliło to większej niż zazwyczaj grupie ludzi się z nim zapoznać.
Kolejnym tego efektem stała się dużo większa liczba komentarzy. Bardzo nas to cieszy, bowiem najważniejsze dla tej sprawy jest jej nagłośnienie. Jak wielokrotnie już to powtarzaliśmy, i robić będziemy to nadal, tylko mówienie ludziom o problemie może pozwolić im go dostrzec.

Wszystkie komentujące artykuł osoby dostrzegają zło czynione koniom. Widzą zmuszanie ich do pracy ponad siły oraz fatalne traktowanie ich przez właścicieli. To cieszy. Widać, że wielu ludziom nie jest los zwierząt obojętny. Nie wiemy niestety ile osób powstrzymało się od napisania komentarza, myśląc jednak podobnie jak komentujący.

piątek, 27 lipca 2012

Konie z Morskiego Oka


                           

Od wielu lat na trasie Palenica Białczańska - Włosienica, miejsce 1,5km poniżej Morskiego Oka w polskich Tatrach, leniwych "turystów" wożą dorożki. Konie przez 8km idą cały czas pod górę. W każdym zaprzęgu pracują dwa konie, a na wozie teoretycznie siedzi 14 pasażerów.
Teoretycznie, bowiem w praktyce często jest ich więcej. Fiakrzy nie liczą dzieci ani bagażu.
W drodze powrotnej wcale nie jest koniom lżej, bowiem te same 8km idą dla odmiany cały czas w dół. Ciężkie wozy, zapełnione nawet i 27 osobami, bo w dół jest przecież lżej, pchają niemiłosiernie zwierzęta. Z relacji obserwatorów wynika, że z używaniem hamulców fiakrzy mają na tych zjazdach spore problemy. Rzadko kiedy używają ich właściwie. Przez to konie schodząc muszą także używać ogromnej siły, aby wozy ich nie poturbowały.
Nie zawsze im się to udaje! Ostatnio koń poślizgnął się na mokrym asfalcie, przewrócił, przejechał na nadgarstkach, mocno się przy tym raniąc. Fiakr dopiero po dwóch metrach szorowania po asfalcie użył hamulca, ale i tak koń przejechał w ten sposób jeszcze kawałek.
Pasażerowie pojechali dalej. Ciekawe co sobie pomyśleli? Biedny konik? Co za łajza, że się wywalił? A może w ogóle nic nie pomyśleli, bo zwierze po to jest, żeby tyrało dla człowieka?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...